plakat
Bezdomny

Stoi pod sklepem oczy ma zmęczone
Wyciąga rękę by dostać na jedzenie
Niema roboty rodzina o nim nie pamięta
Bezdomny starzec którego los nie oszczędzał
Pamięta czasy gdy wszystko było inne
Gdy miał pieniądze gdy miał żonę miał rodzinę
Płacił podatki i walczył za ojczyznę
Teraz pod sklepem prosi o darowiznę

Stoi pod sklepem oczy ma zmęczone
Coś w nim umarło
Życie jest jego więzieniem
Gorzki smak piwa by choć przez chwilę było lepiej
Poczuć się normalnie by poczuć się człowiekiem
Kolejny dzień dla niego czas nie mija
Kawałek chleba i butelka wina
Cierpliwie czeka aż to się wszystko skończy
Umrze spokojnie i będzie wolny

Ref.
A my wyjdźmy z szeregu niech runą mury
Panowie w mundurach na straży kultury
Spalimy wszystkie rządy Babilon runie
Wszyscy staniemy przy politycznej urnie

Stoi pod sklepem oczy ma zmęczone
Rękę mu podasz czy spluniesz w jego stronę
Nigdy się nie dowiesz jaki będzie twój koniec
Być może usiądziesz pod sklepem za rogiem
Wielu jest takich co chciałoby czas odmienić
Zmienić bieg historii i w życie uwierzyć
Los bywa okrutny świat niesprawiedliwy
Pomocy niemych krzyków wciąż nie słyszymy